Dnia Sat, 8 Dec 2007 22:21:40 +0100
"ALEX Lodzermensch" napisal(a):
> Jezeli transliteracja rosyjskiego na polski juz stwarza problemy, to
> co mowic o transliteracji z japonskiego. Do tego dochodza potworki w
> rodzaju samuraj czy harakiri. A poxniej pokutuja takie nazwy jak
> Hiroszima czy Cuszima, ehhh.
Protestuje, istnieje zaledwie kilka metod transkrypcji, z czego chyba
najpowszechniejsze sa chyba metoda Hepburna i Nihon. Jedynym problemem
jest niezdolnosc przecietnego Europejczyka do poprawnego wymowienia
niektorych glosek, ale Japonczycy maja jeszcze gorzej, znam Japonke,
ktora jakis czas temu mieszkala na ulicy Lelewela, a w japonskim brak
jest 'l' i 'w', wiec nie sa w stanie ich wymowic (poza tymi osobami,
ktore dobrze poznaly angielski, ci sobie radza ;)). A pomijajac te
szczegoliki, to polski i japonski maja sporo wspolnych dxwiekow, w
niektorych przypadkach pod wzgledem fonetycznym blizej japonskiemu do
polskiego, niz np. angielskiego.
--
Pozdrawiam, Greetings, Gashi - McMonster (makumonsuteru-kun ;))